Drogi rodzicu dlaczego jesteś taki bezmyślny?




To nic osobistego do Was moi drodzy czytelnicy, wolę podkreślić to już na samym początku wpisu. Jednak poruszona sytuacją jaka mnie dziś spotkała pod wpływem impulsu czułam, że muszę napisać kilka słów.
Znowu na fejsie ktoś wrzucił filmik przedstawiający historię katowanego chłopca przez rodzica, omijam go bo emocjonalnie nie jestem w stanie go obejrzeć. Zjeżdżam niżej ale mimo to powracam do owego filmu, oglądam go z przerwami gdyż ten widok, ta historia kompletnie mnie przygnębia. Takich filmów, historii, zdjęć przejawia się wszędzie całe mnóstwo i bardzo dobrze ! Ludzie powinni być świadomi, że krzyk, słowna pogarda czy choćby głupie stwierdzenie "Ty wiecznie masz z tym problem", "Dlaczego nic wiecznie Ci nie wychodzi" bądź co gorsza "zacznij myśleć" to również przemoc na dziecku, a takie ślady wchodzą jeszcze głębiej, w duszę, w umysł i za cholerę nigdy nie znikają, mało tego akceptacja samego siebie, czy poczucie własnej wartości w dorosłym życiu jest niezwykle niska. Doskonale sobie zdaję sprawę, że w nerwach umiemy powiedzieć dużo i nie prawdę. Ale grunt to po fakcie powiedzieć przepraszam, mi również zdarza się w kłótni z Julką najzwyczajniej w świecie ją przeprosić. Jesteśmy tylko ludźmi, czyż nie?
Z wykształcenia jestem socjologiem, chciałam być społecznym posłannikiem, pomagać osobom, rodzinom, którym gdzieś na etapie swojego życia powinęła się noga. Myślałam, że to miejsce w sam raz dla mnie, sieję empatią to tu to tam niczym rolnik, który sieje swoje plony.Teraz wiem, że nie nadaję się do tego zawodu, nie umiałabym ubrać się w ten ochronny od uczuć pancerz. Wiem, że bardzo przeżywałabym każdą tragedię, każdy mały dramacik z udziałem dzieci. 
Po narodzinach naszych pociech stałam się kompletnym dziwakiem muszę Wam przyznać, nie smakuje mi już normalne piwo, zdecydowanie bardziej wolę napić się "smakowego" choć raczej gustuję w cydrze. Rozczula mnie kompletnie wszystko, począwszy od reklam (ta z Allegro, w której zmienia się mieszkanie przy dzieciakach - jest kapitalna jak dla mnie) przez filmy familijne, skończywszy na sytuacjach z jakimi się zderzam od czasu do czasu, ale o tym za chwilę.
Na co dzień spotykam się z różnymi ludźmi, raz na jakiś czas trafi się matka z dzieckiem / dziećmi, która szlocha bo nie wie co ma zrobić, mąż alkoholik i hazardzista w dodatku, długi ogromne, komornik puka do drzwi i pytanie "co zrobić?!" W tej sytuacji zawsze mój wzrok zawiesza się na tych niczego winnych maluchach. Są to dzieci młodsze od mojego Szymona, starsze od mojej Julii. Patrzą na płaczącą matkę i nie rozumieją dlaczego ona płacze, albo nie wiedzą co spotka ich jutro. Nie umiem być obojętna i bez wzruszenia powtarzać, żeby spróbowali spłacić dług. Jasna cholera bo nie umiem tego inaczej ubrać w słowa jak można być taką lekkomyślną osobą, która swoim dzieciom funduje taki niepewny los ?! Ja rozumie życie jest przewrotne, potrafi nieźle namieszać w najbardziej uporządkowanym życiu. Sama nie wiem przy kredycie co przyniesie mi jutro, bo tego nie wie nikt z nas. Jesteśmy świadomi ryzyka jakie oboje podjęliśmy. Zresztą każdy kto chce mieć własny kąt musi liczyć się z kredytem, takie czasy można by rzec. Ale kompletnie nie rozumiem jak popadając w długi zamiast starać się jakoś to wszystko naprawić, sprzedać dom wynająć coś to ląduje się przy kieliszku. 
"mamo zapytaj się Pani czy mogę cukiereczka" te słowa długo będę słyszała, serce pękło w pół.

17 komentarzy:

  1. Kurczę ciężko to nawet komentować. Mimo iż nie znamy się osobiście, to widzę jaką jesteś wspaniałą matką dla swoich dzieci, jak się starasz na każdym kroku by zapewnić im kolejny wspaniały dzień. A dzieciaki widać, że są kochane i szczęśliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę po ilości komentarzy, że ciężko jest coś sensownego naskrobać, nie wiem czy nie pojechałam kompletnie po "bandzie" tworząc ten post. To był impuls, chwila dosłownie i chęć wyrzucenia z siebie tego ciężaru, który mnie zżerał :) Dziękuję za miłe słowa, wiesz fakt że nie znamy się osobiście trzeba naprawić ;) Pozdrawiam

      Usuń
  2. Smutne :( Słabość ludzka. A wydawałoby się, że mając dzieci zrobi się wszystko by je ochronić. Taka jest moja teoria, bo osobiście dzieci jeszcze nie posiadam. Ale wiem, że gdyby były to właśnie dla nich zrobiłabym wszystko by zapobiec najgorszemu.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i Twoje super dzieciaki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety ludzie to słabe istoty masz rację. Dla mnie najważniejsze jest dobro i bezpieczeństwo moich dzieci..Dziękuję za pozdrowienia i wzajemnie słonko :*

      Usuń
  3. Niestety ludzka głupota czasami nie ma granic.I w sumie cięż ko powiedzieć czy to głupota czy bezmyślność. Ja w takich sytuacjach nie umiem również obojętnie przejść ale nie wiem co powiedzieć..Też nie zostałam psychologiem- nie umiałabym założyć pancerza emocjonalnego :/. Ciężki temat :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się kto tak naprawdę może wykonywać zawody społeczne..czy osoba pozbawiona uczuć, obojętna..a może to przychodzi z czasem? Sama nie wiem Pozdrawiam :o)

      Usuń
  4. Trudny temat... Czasem na prawdę ciężko zrozumieć, co kierowało tymi, co zrujnowali życie swoje i własnych dzieci lądując w długach. Od razu przypominają się słowa Andrzeja Grabowskiego (albo jego bohatera) z filmu "Zróbmy sobie wnuka": "Dawali, to brali". Bo, niektórzy rzeczywiście tak myślą, że kiedy dają to trzeba brać, a na to że długi wymagają spłaty, machają ręką. Brak odpowiedzialności za swoje czyny i za swoje dzieci - to jest straszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech no niestety masz rację wiele osób często uważa, że skoro dają to będzie dobrze, bo przecież w dużych bankach analitycy liczyli ile zostanie pieniędzy na życie..często to tylko błędne wyliczenia, którym ludzie ślepo wierzą. Pozdrawiam

      Usuń
  5. Jestem kolejną osobą, która napisze, że to trudny temat i ciężko coś jednoznacznego powiedzieć.. Ale to niestety prawda. I nie byłoby na tyle źle gdyby dałoby się zaradzić od razu na wszystkie przypadki, a tu trzeba walczyć z każdym osobno, a i tak nie da się od razu wszystkim pomóc :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety w wielu przypadkach nie da się pomóc i ta bezsilność czasem mnie dobija :( Pozdrawiam

      Usuń
  6. Myślę, że to wynika ze społecznej pochwały dla picia alkoholu. Tak. Sama w pewnych kręgach czuję się jak dziwak z tego powodu, że nie piję i nie są to osoby z marginesu, a przykładni, wykształceni dorośli. Młody człowiek czuje na sobie presję, więc często pije, by zyskać szacunek innych. Kazda balanga i upicie sie to cegielka do tragedii alkoholizmu. Potem wystarczy tylko impuls w postaci życiowych trudności i taką osobę ciągnie do alkoholu.Błagam, zastanówmy się, zanim wysmiejemy kogoś kto nie pije np. podczas rodzinnego spotkania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram Twój apel :o) niestety masz rację, nie radząc sobie z problemami często niestety ludzie lądują przy tym przysłowiowym kieliszku :(

      Usuń
  7. Bo prawda jest taka, że nie każdy powinien mieć dzieci. Złość i rozpacz mnie nieraz ogarnia, gdy widzę tyle nieszczęścia wokół. I cały czas się zastanawiam, jak mogę reagować, by nie zaszkodzić dziecku (wiadomo, na kim zawstydzony rodzic wyładuje agresję). Trudny i bolesny temat poruszyłaś, ale zgadzam się, trzeba o tym mówić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś zwracałam uwagę ludziom na ulicy, w sklepie jak szarpali dzieci, wyzywali dzieci ale tak jak mówisz słownie oberwałam ja..fizycznie niewinne dziecko

      Usuń
  8. Tak jak mówiz, trudno jest mówić o trudnych sprawach, ale mówić trzeba. Podam Ci przykład: w ubiegłą środę wracam z Poznania, właśnie zdjęli mi aparaty stale, które nosiłam przez 2.5 roku. Więc szczerze się do ludzi, pokazuję usmiech, a co mi tam szkodzi;-) Jest piękna pogoda, słonko grzeje. Na dworcu PKP uwagę zwracam na trzyletnią dziewczynkę. Jest słodka. Przygladam się jej, ale zaraz dostrzegam,że jest brudna. Zaraz wzrok mój wędruje na tatę - pod wpływem alkoholu, coś sie kłóci z matką dziewczynki. Mama siarczyście przeklina. I między nimi to dziecko...przestraszone, niewinne...I nagle dociera do mnie, że ja przejmuję się czy poswięciłam wystarczająco czsu swojemu dziecku, bo obiad musiałam przygotować, a oni nawet nie widzą jak bardzo krzywdzą siebie i swoje dziecko...Uwierz mi, oni nie wiedzą że można żyć inaczej...tzn. gdzieś tam zdają sobie sprawę, ale nie potrafią tego odnieść do siebie. Dlatego alkoholizm, bieda itp. sa "genetyczne".Nie dosłownie, bo ni chodzi mi o genetykę konkretnie, tylko o fakt, że nasze zachowania są przekazywane z pokolenia na pokolenie. I później trudno się jest z tego wyrwać. Tak, jak piszesz takie słowa i zachowania zostają wryte gdzieś w podświadomości i często zostają z nami bardzo, bardzo długo, lub na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w takich sytuacjach również wykonuje rachunek sumienia względem swoich dzieci :-(

      Usuń
  9. Bardzo ciekawy wpis, na pewno skorzystam z Twoich wskazówek!

    OdpowiedzUsuń

TOP