Casting do reklamy pewnego soku



Z reguły nie lubię szwendać się po galeriach handlowych. Nie oszukujmy się, nie mam na to po prostu czasu. Jednak tej soboty było zupełnie inaczej, dzieci potrzebowały cieplejszych czapek i butów, a gdzie znajdę wiele sklepów w jednym miejscu?  Tym oto sposobem znaleźliśmy się w jednej galerii w moim mieście. W sobotę przez moment pomyślałam, że to chyba było odpowiednie miejsce i czas...

Pędząc z zakupami do auta gdyż była już najwyższa pora na obiad, a ten w domu pozostał niedokończony, nie wspominając o chudym (czyt. Szymonie) który był już niemiłosiernie marudny, szybkim więc krokiem minęłam kobietę, która coś oferowała. Myśląc, że to kolejna ankieta machinalnie odpowiedziałam, że przepraszamy ale nie mamy czasu. W tym momencie owa Pani stwierdziła, że jest z agencji reklamowej i szukają takiej dziewczynki jak Julia do reklamy soku kubuś play. Żałujcie, że nie widzieliście błysku w oku w mym dziecku. Sprawa była prosta i szybka. Jedno zdjęcie, imię i numer kontaktowy. Mieliśmy czekać na werdykt.
Na drugi dzień w telefonicznej rozmowie zostałam poinformowana, że Julia pozytywnie przeszła wstępny casting i zapraszają nas do Katowic. Tam mieli sprawdzić jak Julia radzi sobie z pracą "na planie", jak wygląda jej dykcja. Nie traktowaliśmy sprawy zbyt poważnie, choć muszę przyznać, że  zarówno Julka jak i ja cieszyłyśmy się na takie nowe doznania.
Bez względu na wynik pamiętaj, to jest zabawa nie bierz tego na poważnie. Bynajmniej będziesz miała pamiątkę na całe życie - powtarzałam jeszcze w aucie.
Idąc pod właściwy numer pokoju naszym oczom wyłoniła się spora grupka dzieci. Widziałam, że rodzice trzymali kartki w dłoniach, wydawało mi się jednak że to tekst do nauczenia. Jakież było moje rozczarowanie.
Po jakiś 15 minutach oczekiwań zostaliśmy poproszeni do "biura" wraz z sześcioletnią dziewczynką i jej opiekunami. Jak się okazało żadnego castingu nie było. Pani przekonywała nas, że powinniśmy zgłosić swoje pociechy do ich agencji. Opłata roczna 60 zł okej nie ma sprawy. Zdjęcia do portfolio 190 zł nawet to można by przeżyć. Jednak nawet nie patrząc na zdjęcia próbne Julki zza biurka zachwalała, że jest jak ryba w wodzie przed obiektywem, że jest fotogeniczna i piękne zdjęcia wyszły..Ahhh i nie zapomniała poinformować, że bankomat znajduje się tuż zza rogiem :P
Musieliśmy podjąć decyzję już, teraz. Mieliśmy chwilę na korytarzu aby przeczytać umowę jaką wręczono nam do rąk i ustalić co właściwie tam robimy i co dalej. Byłam wściekła czego nie kryłam, że zostaliśmy zwabieni tam pod przykrywką castingu do reklamy (jak Kobieta później twierdziła uczepiłam się tego Kubusia, a oni przecież współpracują też z Haribo :/ i wieloma innymi producentami ). A mi przecież chodziło o sam fakt Julka też nastawiła się na casting. Nawet w aucie powtarzała sobie "Sam sok, sam sok..." dlatego zrezygnowaliśmy. Nie chciałam jej narażać na ponowne takie doznania, ani nie chciałam by mąż po zmroku szukał tego cholernego bankomatu.
W dodatku samo bycie w ich bazie nie oznacza, że będą dziecko kierowali na castingi. To rodzice mają śledzić ich stronę. Szkoda tylko, że praktycznie każdy rodzic który usłyszał, że gaża wynosi od 3 tysięcy do 12 tysięcy nawet nie zapoznał się z wręczoną umową tylko ślepo biegł po pieniądze. Tak czy siak życzę im szczęścia i worka pieniędzy, my jednak chyba bardziej cenimy sobie spokój.
Dzisiaj już jest nowy dzień i Julia pochłonięta jest swoją codziennością. Lepszą, niż cała walka o angaż :))

A Wy co sądzicie o całej tej sprawie? Buziaki !

17 komentarzy:

  1. Pirknie zwabiają ludzi... do tego robią nadzieję dzieciom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie tak się czuję. Zwabiona :/ na całe szczęście Julka już jakby zapomniała o całej sprawie bardziej mnie to nijako gryzie. Ale z tego tytułu, że to ja rozmawiałam z tymi ludźmi i nie wyczułam 'podstępu' Jedynie wczoraj młoda troszkę miała smutną buźkę ale dzięki Bogu przeszło :((

      Usuń
  2. Pirknie zwabiają ludzi... do tego robią nadzieję dzieciom...

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie fajne :-( Człowiek musi ciągle czytać mały druk, sprawdzać, dopytywać a i tak potrafią tak zakręcić że jest tam gdzie nie chce albo kupił coś czego nie potrzebuje.
    Najważniejsze że Julia nie przeżywa
    Pozdrawiam serdecznie
    PS a ślicznocha z Niej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) wczoraj nawet o tym nie wspomniała więc jest dobrze. Całe szczęście, że na tydzień mają szkołę zamkniętą i nie pochwaliła się dzieciom bo w tedy mogło by być jej przykro jakby dzieci dopytywały. Dziękuję w jej imieniu za komplement :o)

      Usuń
  4. nie znam sie na tym, ale bym sie wkurzyla chyba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojj tej pamiętnej środy wieczorem byłam wkurzona ale już mi przeszło. Wyrzuciłam to tutaj i jakoś tak lżej ;) Pozdrawiam !

      Usuń
  5. Niezła historia ! Zdecydowanie wolę rodzinny święty spokój niż tak zwany wielki świat ;) Gratuluję zdrowego rozsądku i pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wkurzyłabym się na maksa i na pewno tak grzecznie bym się nie zachowała na odchodne. Już nie mówiąc, że dziecku narobili niepotrzebnej nadziei. Dobrze wiedzieć, że takie praktyki stosują i kase "biją" na naiwniakach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nie chciałam przy dziecku się kłócić ;) ahh teraz też jesteśmy bogatsi w wiedzę no cóż. Pozdrawiam !! :)

      Usuń
  7. Jako nastolatka miałam podobne doświadczenia, też w Katowicach. Pojechała ze mną mama na casting i straciła 500zł. Do dziś nie mogę sobie tego wydarować, że byłyśmy takie naiwne.
    Śliczne masz dzieci!
    Dziękuję za komentarz na blogu, bo dzięki niemy mogłam poznać Twój cudny świat.
    Pozdrawiam ciepło!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :o) Ależ mi miło, że mnie odwiedziłaś :)) Dziękuję kochanie za komplementy w kierunku moich pociech :) Ahh no niestety tak ludzie żerują na innych, skołują, zamydlą oczy ... Ale dzieki tym doświadczeniom jesteśmy mądrzejsi ;)

      Usuń
  8. skoro zwabili was podstępem i kłamstwem to nie ma czego żałować trzeba podać nazwę "firmy" i ostrzec innych... tylko dziecka żal

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz całkowitą rację, że powinnam podać nazwę. Początkowo obawiałam się ją zamieszczać, teraz najzwyczajniej w świecie nie pamiętam. Coś z gwiazdą na pewno, siedzibę mają w Łodzi i Katowicach. Powiem Ci Julka już chyba nawet nie pamięta tego castingu więc to mnie raduje :)

      Usuń
  9. Naciągacze, w dodatku szczególnie perfidni bo koszty ponoszą nie tylko dorośli lecz również dzieci.. Ciekawe czy producent Kubusia wie, jak ta agencja zwabia sobie klientów psując im przy okazji wizerunek. Dobrze, że Julia ma czujnych rodziców. Pozdrawiam:) ps. śliczną masz córeczkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, córcia się nam udała <3 hehe dla każdego rodzica dzieci są perełkami :) czyż nie?
      Co do castingu pewnie Kubuś nie wie, że jakaś agencja reklamowa zwabia na nich potencjalnych klientów.

      Usuń

TOP