Ściana, która straszy


No może nie do końca straszy, a jedynie spędza sen z powiek. Chyba każdy z nas ma taką ścianę, która "golutka" nie prezentuje się najlepiej. Moją zmorą stał się fragment ściany w sercu naszego domu, a na której mamy włączniki świateł, sterownik od podłogówki i miejsce..uwaga na domofon hehe - niezła kolekcja swoją drogą, czyż nie ?
Początkowo, gdy dom jeszcze wcale domu nie przypominał, planowałam ten fragment ściany pomalować od ziemi po sufit farbą tablicowo - magnetyczną, a ożywić ją miały kolorowe, puste ramki, mój ulubiony napis HOME oraz nasze "rodzinne zapiski". Z czasem moja wizja domu zaczęła się zmieniać, zafundowałam sobie miętowe ściany w kuchni, które wprost uwielbiam. Dodatkowo uświadomiłam sobie, że dla moich alergików i jednego astmatyka pyłek kredowy wcale nie wypłynie korzystnie na zdrowie, ale nie będę kłamać, że również moja wyobraźnia jasno nakreśliła mi jak może wyglądać ściana i wszystko wkoło niej łącznie z podłogą gdy najmniejszy artysta w komitywie ze swoją siostrą zaczną tworzyć sztukę abstrakcyjną :o)
Wracając jednak do meritum, w takiej sytuacji postanowiłam nie eksperymentować z kolejnym kolorem i rozporządziłam, aby ściany w strefie salonowo - jadalnej malować na biało. Na początku gdy nasz dom daleki był od mojej wizji i efektu jaki chciałam osiągnąć owa ściana, w ogóle mnie nie interesowała. Największym moim zmartwieniem było spore okno w kuchni przez które sąsiedzi mogli zobaczyć naszą rodzinę siedzącą na starym, skórzanym narożniku, przy ławie kompletnie do niczego nie pasującej. I to były moje priorytety jednak z czasem, gdy w oknie zawisły rolety, ława pojechała gdzieś w Polskę, a kanapę przeniósł mężowski do mojej pracowni (z niewielką pomocą - moją oczywiście) by zrobić miejsce nowej, pięknej i pachnącej sofie bardzo szybko pusta ściana zaczęła mi doskwierać.

Czasami jedna sytuacja powoduje lawinę zdarzeń

Zaczęło się niepozornie, od fotelu Wincheste, który wniósł nowy kolor do naszej strefy dziennej. Z racji mojej fascynacji nadmorskim klimatem zapragnęłam posiadać obraz, który po pierwsze wprowadził by wakacyjny klimat przez cały rok w naszym domu, po drugie kolorystycznie nawiązywał do granatowego fotela łącząc tę naszą strefę dzienną w jedną całość, a po trzecie nie kosztował fortunę. I tak oto naszą ścianę zdobi piękny obraz, który umila mi dni pozostałe do naszego, zaplanowanego urlopu. Po prostu uwielbiam popijać weekendową poranną kawusię spoglądając ukradkiem na niego.Chyba nie muszę Ci pisać co w takich chwilach myśli o mnie mój mąż ;)


Dobre, bo polskie !

Nasz obraz pochodzi od Bimago, firmy która od 10 lat podbija rynek nie tylko polski ale i światowy. 11 lat temu trzech młodych ludzi miało wspólne marzenie aby upiększyć świat. Zaczęli od malarstwa ręcznego, w mieszkaniu po babci założyciela firmy by stać się międzynarodową firmą o globalnym zasięgu. W swojej ofercie mają nie tylko obrazy, znajdziesz również naklejki na ścianę czy różne fototapety.


Prywatna galeria

Mile zaskoczyły mnie techniki wykonywania obrazów jakie bimago oferuje swoim klientom, jest to o tyle ciekawe i warte uwagi gdyż tak naprawdę możesz dopasować obraz nie tylko wymiarowo ale również cenowo do swoich możliwości. Pozwól, że wszystko Ci opowiem
Obrazy ręcznie malowane wykonywane są na indywidualne zamówienie, wybrany wzór zostaje odwzorowany przez doświadczonego artystę. Wszystkie obrazy malowane są akrylowymi farbami na włoskim płótnie z naturalnej bawełny.
Jeżeli jednak zależy Ci na czasie bądź na idealnym odwzorowaniu wybranego wzoru możesz zdecydować się  na wydruk, który przygotowywany jest na płótnie ze 100% bawełny za pomocą szwajcarskich drukarek o rozdzielczości aż 360dpi (tutaj muszę podkreślić, iż w tej kwestii posiłkowałam się wiedzą zaczerpniętą bezpośrednio od producenta, niestety ale nowinki technologiczne nigdy nie były moją mocną stroną). Na taki obraz czas oczekiwania wynosi około 48 godzin, błyskawicznie czyż nie?
Jest jeszcze jedna, trzecia opcja która szalenie przypadła mi do gustu, a mianowicie jeżeli jesteś jak ja w gorącej wodzie kąpana ale uwielbiasz fakturę obrazów malowanych farbami olejnymi to mam dla Ciebie dobrą wiadomość. W bimago dostępna jest opcja premium print, która polega na wydruku obrazu na płótnie, na który ręcznie nakłada się hiszpański żel akrylowy, zachowujący ślady pędzla. Dzięki niemu płótno zyskuje strukturę i nabiera głębi, przypominającej malarstwo olejne. Wydaje mi się, że jest to ciekawa opcja dla osób, które nie koniecznie chcą bądź mogą wydać krocie na obraz ręcznie malowany.

Alternatywa dla obrazu

Pamiętam jak lata temu oczarowana zagranicznymi blogami wnętrzarskimi natrafiłam na ciekawe wnętrze, które zdobiła ściana pokryta 'wełnianym splotem', była to oczywiście fototapeta. Kiedyś był ogromny szał na tego typu zdobienia jednak uboga oferta i jakość wykonania skutecznie mnie odstraszyły od tego rozwiązania. Przeglądając jednak stronę bimago znalazłam nowoczesne wzory imitujące naturalne materiały jak beton i drewno, dekoracje przypominające ścianę z kamienia. Jest to idealne rozwiązanie jeżeli marzysz o wprowadzeniu naturalnych materiałów do wnętrza ale nie jesteś pewna czy po roku, dwóch Twój pomysł Ci się nie znudzi. Nie musisz zatem niczego kuć, wystarczy odkleić fototapetę. Bimago oferuje nam fototapety na flizelinie, które cechuje doskonały wygląd, a przy tym posiadają cechy, dzięki którym ich użytkowanie jest wygodne, są polecane również do pomieszczeń, które posiadają nierówne ściany. Flizelina to materiał odporny na zabrudzenia, dlatego fototapety z tego materiału mogą być wykorzystane jako dekoracja kuchni lub wiatrołapu. I co najważniejsze z montażem takiej fototapety poradzi sobie każda kobieta, która ma dość obietnic bez pokrycia składanych przez mężów, którzy wiecznie mają inne ważniejsze zajęcia bądź po prostu często powtarzają 'tego się nie da zrobić' ;)

Pokoik jak ze snu

Doskonale pamiętam pierwszy pokoik naszej Julii, wprost oszalałam podczas aranżacji jej własnej, prywatnej przestrzeni. Patrząc z perspektywy lat drugi raz chyba nie zdecydowałabym się na identyczną aranżację, choć nie powiem sama właścicielka była wniebowzięta efektem finalnym. Gdy młoda po raz pierwszy została zaproszona do swojego pokoju z radości zaczęła biegać jak szalona w kółko, radośnie choć głośnie pokrzykując z euforii. Wówczas byłam niesamowicie dumna z siebie ale i przede wszystkim męża, który cały swój urlop wypoczynkowy poświęcił na remont generalny. Borokowi musiałam zdać relację z warunków pogodowych jakie były bo sam ich niestety nie zaznał, a nie wiedział co powiedzieć ma w pracy kolegą - zatem śmiało mogę stwierdzić, że spisał się chłopina :)
Pamiętam jednak jak stawałam na głowie aby ozdobić ścianę przy Julii łóżeczku księżniczkami czekaj próbowałam wygooglować ich nazwę ale za nic w świecie wujek google nie chce współpracować, nazywały się bodajże księżniczki zii zaa zou czy jakoś tak. Oszalałam na ich punkcie, całkowicie różniły się od tych dostępnych na rynku, były duże około 80 cm wysokości, wielokrotnego użytku i miały tak cudowne, pastelowe kolory obok których każda mama małej dziewczynki nie mogła przejść obojętnie. Podobne szaleństwo przeżyłam niedawno gdy na stronie bimago natknęłam się na naklejki do pokojów dziecięcych. Zresztą co tu dużo mówić, sama wejdź i się przekonaj :) Piękne żywe kolory, różnorodny wybór i co najważniejsze wykonanie zasługują tutaj na szczególną uwagę. Bo naklejki nie muszą oznaczać, wyłącznie sentencji, czy postaci z popularnych bajek. Dzięki naklejką niewielkim kosztem możemy udekorować pokoje naszych pociech wedle ich fantazji czy zamiłowania.


Tymczasowo postawiłam na tej ścianie moją szafkę nocą, którą pamiętam jako mała dziewczynka jednak w nieco innym wydaniu. Przygarnęłam ją od rodziców, która stała zapomniana i nikomu już niepotrzebna. Musnęłam ją srebrnym sprajem i zyskała nowe życie. Oczyma wyobraźni widzę jednak na tej ścianie komodę, średniej wysokości. Chciałabym ją przemalować w biało miętowe pasy z dodatkiem czerwieni. Codziennie przeglądam olx w poszukiwaniu mojej perełki jednak póki co muszę obejść się smakiem ;) 

Wpis powstał we współpracy z bimago

14 komentarzy:

  1. Jeszcze brakuje ramy że złoceniami��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zupełnie nie rozumiem Twego sarkazmu ;)

      Usuń
  2. To prawda, chyba w każdym mieszkaniu jest taka "straszna" ściana. Na szczęście pomysłów na zagospodarowanie pustki jest sporo. Obraz piękny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia w znalezieniu tej perełki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że niebawem to nastąpi :) Pozdrawiam

      Usuń
  4. Tak bardzo się zgadzam. Są takie ściany ;) Za to w momencie kiedy znajduje się na nie rozwiązanie, daje to niesamowitą satysfakcję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. muszę się przyznać, że mam jeszcze ze dwie takie ściany w domu :) i muszę się za nie zabrać ale w sezonie ogródkowym będzie to niestety trudne ;)

      Usuń
  5. Super wpis :)pare lat temu też u nich kupiłam fototapete

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super ! Coraz częściej doceniamy to co rodzime :) Pozdrawiam

      Usuń
  6. A ja bym widział tutaj większy obraz, nieco ciemniejszy, znacznie szerszy. Ale wiadomo - każdy lubi co innego. Najważniejsze, aby Tobie się to podobało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz całkowitą rację :P najpierw zamówiłam a później mierzyłam jak potencjalny obraz :P aczkolwiek chce go kiedyś oprawić w drewnianą, białą ramę więc liczę, że nieco "optycznie" się powiększy :) Pozdrawiam

      Usuń
  7. Takim ścianom mówimy absolutne "nie". Całość fajnie wyszła, nie ma wrażenia że wszystkiego jest za dużo. POzdrawiam! Anna, www.wioleks.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba każdy ma w domu taką ścianę co straszy :) Ja ostatnio postanowiłam trochę ocieplić zdjęcie powiesić na ścianach nasze rodzinne fotografie. Wyszukałam więc najlepsze drukowanie wrocław i wydrukowałam zdjęcia w dużych rozmiarach, oprawiłam w białe ramy i teraz pięknie wyglądają na naszej salonowej ścianie :)

    OdpowiedzUsuń

TOP