Salon idealny, z moich marzeń i snów


Wstyd się przyznać i mąż zapewne mnie zabije gdy przeczyta ten wpis ale muszę ubrać to we właściwe słowa, sorry ale taka prawda... nienawidzę naszego aktualnego salonu! Och.. w końcu musiałam to zrobić, pewnie nie jednokrotnie gdzieś między wierszami chlapnęłam coś o tym naszym salonie. Były to jednak delikatne określenia tego, co codziennie oglądam, na czym siedzę i wieczorem popijam lampkę wina.
Wiesz, to nie tak że nie podoba mi się kształt, ściany, podłogi och nie, co to to nie. Nienawidzę naszych starych mebli, które choć w idealnym stanie to jednak nijak nie pasują do reszty domu. Ale mam plan, plan uważam idealny z tym, że jeszcze mężowski musi go zaakceptować. Mimo to opowiem Ci dzisiaj o pomyśle, który dojrzewał dobre trzy miesiące.



Nie będę kryć, że brakuje mi dodatkowych kilku metrów, które sprawiłyby że salon byłby nieco szerszy. Nasz salon głównie dzięki nam samym przybrał kształt długiego i wąskiego prostokąta. Bez dwóch zdań pierwsze skrzypce gra u nas kominek. Nie tylko pod względem praktycznym ale również wizualnym. Wyróżnia się na tle ścian czy mebli, z powodu ciemno szarego koloru jak również z powodu faktury ale też z powodu gabarytów. Jest po prostu duży. Szkoda, że przed stawianiem ścian nie miałam tej wiedzy, jaką mam teraz ale o tym będzie osobny wpis. Kominek stworzył nam w salonie "lukę", w której schowana jest szafka wraz z telewizorem. Niby nie jest źle gdyż telewizor nie rzuca się naszym gościom od razu w oczy, a nie oszukujmy się nie jest to najestetyczniejsza rzecz w domu. Z kolei patrząc na umiejscowienie naszej jadalni w domu otrzymaliśmy w zasadzie niewiele miejsca na salon z prawdziwego zdarzenia. Powiem Ci jednak nie żałuję tej decyzji, nie wyobrażam sobie mieć stołu w innym miejscu w tym domu. Jadalnię łączy nierozłączna więź z kuchnią, które łącząc w jedną całość, stanowią serce domu :) bynajmniej dla nas of course.  Ale nic straconego z tym naszym salonem, jak już wspominałam mam pewien plan, który nazwałam planem dwuletnim. Zapytasz dlaczego? Otóż domowy budżet ;)
Metamorfozę salonu mam zamiar zacząć od zakupu nowej kanapy, którą chcę sfinansować z urodzinowych pieniędzy. To będzie już drugi rok, gdy swoje zaskórniaki przeznaczę na "dom i ogół" ale mimo to nie żałuję tej decyzji. Dzięki temu zyskuję maleńką, taką tyci przewagę nad moim małżonkiem. Skoro finansuję to ze środków własnych to zyskuję tak jakby o jeden głos więcej gdy trwają negocjacje nad zakupem. Tak było w przypadku naszego łózka, systemu do garderoby czy szafki łazienkowej na piętrze, wszystko to prezentowałam już w blogowej parapetówce i w maleńkiej sypialni z garderobą. Rozumiesz już teraz moje poświęcenie? Cel uświęca środki jak mawiają, w tym momencie wyjaśnia się również dlaczego mój plan jest planem dwuletnim :) niestety Mikołajki są tylko raz w roku więc urodzinowe pieniążki dostanę w 2016 tylko raz i niestety nie uda mi się kupić wszystkiego co zaplanowałam. Ale nie łamię się, nic nie smakuje bardziej od długo dojrzewających marzeń, które w końcu się spełniają, czyż nie?
Zatem na ten rok obrałam sobie kanapę, kanapę dobrze wszystkim znaną z IKEA trzyosobową EKTROP - najlepiej białą. Urzekła mnie jej miękkość, którą czuć już na pierwszy rzut oka. Dodatkowym jej atutem jest możliwość prania pokrowców, co przy dzieciach jest niezwykle praktycznym rozwiązaniem. Ponadto ten model świetnie wpisuje się w mój ukochany styl Hampton.
Chcę ją postawić bliżej i na wprost telewizora, aby salon optycznie nie był już taki wąski. Poza tym jest jeszcze jeden powód, do którego muszę się w końcu przyznać, otóż ostatnimi czasy nie widzę napisów w telewizji :P większego telewizora przecież nie kupię, zatem lepiej jest przesunąć bliżej kanapę :) W towarzystwie ektropa widziałabym również fotel "uszak", nie pogardziłabym gdyby był odziany w miętę,  zbliżoną do tej z naszej kuchni, marzę o tym aby stał blisko kominka abym mogła się na nim wygrzewać w długie zimowe wieczory. Niestety z tym zakupem muszę nieco poczekać i ochłonąć. Z całą pewnością wstrzymam się też z zakupem stolika kawowego, sama właściwie nie wiem co bym tam widziała. Raz marzy mi się kwadratowy stolik na ludwikowskich nóżkach innym razem zwykła pufa (która byłaby niestety za duża, wiem o tym ale serce nie sługa). Ponadto w naszym salonie na chwilę obecną brakuje kwiatów. Chciałabym kupić drzewko oliwne bądź dużą palmę, marzę również o srebrnych lampionach ale z tymi dodatkami postanowiłam poczekać praktycznie na sam koniec mojej metamorfozy.
Na koniec wpisu pozostawiam moją wisienkę, na tym salonowym torcie. To niesamowite, że zaledwie kilka dni temu nawet o niej nie myślałam, a teraz jest obiektem moich westchnień, moim najskrytszym marzeniem. Przesuwając kanapę bliżej szafki z telewizorem stworzę sobie za kanapą niezłą lukę. Głowiłam się nad nią kilka dni, początkowo chciałam postawić zaraz za kanapą biały kallax z ikea z drewnianym blatem w kolorze naszych okien i parapetów. Chciałam w nim trzymać książki (na które swoją drogą nie mamy miejsca), na górze dwie prześliczne lampy, które upatrzyłam w home&you. Jednak to rozwiązanie też by nic nie dało, jedynie nieco pomniejszyłabym swoją lukę. Następnie rozważałam przeniesienie w te miejsce mojego kredensu, który aktualnie stoi w holu ale i to rozwiązanie nijak mi odpowiadało. I w tedy wystarczyło jedno zdjęcie, abym otrzymała rozwiązanie idealne, tak idealne że zrobiłabym dosłownie wszystko aby móc je ziścić jeszcze w tym roku, a nie przyszłym. Zapragnęłam mieć domową bibliotekę :) wiesz nie byle jaką, nie jakiś regał z książkami to ma być biblioteka narożna, aż po sam sufit. Z piękną "koroną" i szafkami na samym dole. Gdyby posiadała szynę i drewnianą drabinkę osiągnęłabym już w tedy maksimum mojego zadowolenia (chciałam napisać inne słowo ale Julka czasem czytuje tą stronę, tak więc ten no nie wypada :P ). W każdej wolnej chwili buszowałam w sieci aby znaleźć inspiracje najbardziej zbliżone do tego co się zrodziło w mojej głowie. I oto są biblioteki jak się patrzy. Myślę, że na jednej z półek znalazłoby się miejsce dla cudownej lampy, obok której niestety nie umiem przejść obojętnie, a i wszystkie książki miałyby własny kąt.
Pozostaje już tylko pomierzyć i wycenić ową bibliotekę.




zdjęcia - pinterest
kanapa i szary uszak - ikea
miętowy uszak - meblujemydom
uszak w kolorze fuksji - KD Colletion

Rodzinny Zakątek znalazł się wśród wielkich blogów wnętrzarskich w plebiscycie organizowanym przez KD COLLETION. Sam udział i samo zaproszenie to już ogromne wyróżnienie dla mnie. Jeżeli jednak zechcesz mnie wspomóc to głosować możesz tutaj co 24 godziny :) Serdecznie dziękuję za każdy głos i poświęconą na to chwilę, wiele to dla mnie znaczy.

26 komentarzy:

  1. Mój wymarzony salon byłby w stylu skandynawskim z dodatkami granatu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) muszę przyznać, że dopiero niedawno polubiłam granat :)

      Usuń
  2. Piękne masz plany! Życzę w takim razie szybkiej realizacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och pozwól, że nie podziękuję aby nie zapeszyć :)

      Usuń
  3. Jak widać nawetz mebli Ikea można poskładać coś w stylu niezłego salonu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak. Kuchnię i jadalnię też mamy z IKEA :) i jestem w tych meblach zakochana :)

      Usuń
  4. Ja też swoje "zaskórniaki" z urodzin przeznaczam na dom. W tym roku za nie kupiłam stół i krzesło do domowego biura ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) jak widać my kobiety tak mamy :) Pozdrawiam

      Usuń
  5. Biblioteka piękna! Też marzę o takiej bibliotece. W końcu wszytskie moje ksiązki miałyby swoja przestrzeń. I do tego jeden z zaproponowanych foteli i relaks z książką gwarantowany:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie tę samą wizję, fotel i książka w ręku <3 coś mi się wydaje, że byłoby to moje ulubione miejsce w domu :0 Miłego dnia :)

      Usuń
  6. Kochana piękne inspiracje i życzę Ci z całego serca, aby możliwie szybko udało Ci się urządzić tak pięknie salon. Dużo rzeczy sama bym chętnie przygarnęła. Fotel uszak moje niezrealizowane marzenie od kilku lat :( Lampa z Home&You jest na liście do obejrzenia na żywo, a latarenki - ech ciągle do nich wzdycham. O bibliotece to już nawet nie wspomnę - piękna, marzenie odkąd taką zobaczyłam jakiś czas temu. Tak więc trzymam kciuki za marzenia. Ściskam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję kochana nie chcę zapeszyć :) Powiem Ci ja niestety lampy na żywo nie widziałam była z beżowym kolorze jedynie ale wydaje mi się, że będzie piękna :)

      Usuń
  7. Wszystkie zachomikowane fundusze pakuje w dom!! Pasje trzeba dokarmiać :) powodzenia!! Życzę aby plan dwuletni się skurczył czasowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oniemiałabym z zachwytu gdyby udało mi się zrealizować mój plan w krótszym czasie :) mogłabym obrać sobie nowy cel :) może pracownia krawiecka jak z obrazka ? Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Kanapa jest prześliczna. Myślę, że Twój mąż na pewno się na nią zgodzi ;) I faktycznie widać tę miękkość, mam ochotę się na niej położyć i zdrzemnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo widzisz o drzemkach kompletnie nie pomyślałam :) Do tej funkcji będzie również w sam raz :) Dziękuję za miłe słowa Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Ja też mam już dość mojego salonu! Inspiracje i pomysły świetne. Mam swojego uszaka w ciemnej szarości, ale chcę dokupić jeszcze jasny.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię jasne, białe wnętrza. Bardzo podoba mi się figura Maryjki, w moim domu też chciałabym mieć taką sporych rozmiarów patronkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta Maryjka to pamiątka po mojej babci, którą niestety znam jako dziecko. Ale pamiętam doskonale jak stała na jej kredensie w kuchni <3 teraz mam wrażenie jakby była ze mną przez cały czas
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Kochana, celujemy w ten sam styl ;) Jak na razie nie znalazłam dla siebie lepszego i chyba już nie znajdę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem <3 nie ma piękniejszego stylu bynajmniej dla mnie :) A powiem Ci jeszcze nie tak dawno chciałam mieć w domu sielski klimat hehe skrajność czyż nie ?

      Pozdrawiam :o)

      Usuń
    2. Też kiedyś stawiałam na bielone drewno i koronki, a jeszcze wcześniej miałam w pokoju ściany w czerwonym kolorze ;) Do swojego stylu trzeba po prostu dojrzeć i dojść metodą prób i błędów :)

      Usuń
    3. Uwierzysz słońce, że ja również miałam czerwień na ścianach? hah w sypialni w połączeniu z czarnymi meblami, jak sobie to przypomnę to aż mam dreszcze :P

      Usuń
  12. Mi tylko brakuje kanapy / sofy z ikea i już jest idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam dokładnie takie same odczucia patrząc na swój salon, w którym wylądowały meble ze starego mieszkania bo mąż się uparł, że prawie nowe i szkoda wyrzucać czy sprzedawać za bezcen. Powoli wprowadzam zmiany, ale to wymaga czasu. Też marzy mi się uszak, ale w szarym kolorze, kilka innych Twoich pomysłów też jest podobnych do Twoich:) Z zainteresowaniem będę śledzić rozwój sytuacji i trzymam kciuki, kochana:)

    OdpowiedzUsuń

TOP